Tęsknię za kimś, kogo nigdy nie będzie.
Przegrałam tę batalię, ale przetrwałam. Następna mnie zabije.
wtorek, 24 czerwca 2014
niedziela, 15 czerwca 2014
festiwal rozpaczy
Kolorowy festiwal w moim mieście
parada smutku w mojej duszy
czuję Twój głos na skórze
mimo że nie ma Cię w moim oknie
tam po lewej
sobota, 14 czerwca 2014
milion
Tak prezentuje się namacalna rozpacz. Jej ucieleśnienie niezauważalnie urzeczywistnia się, by spotkać się z twoim dotykiem. Możesz jej posłuchać, posmakować, poczuć ją, posiąść wszystkimi zmysłami. Przywiązać się do niej, bo ona nigdy nie odejdzie.
Wyblakłe słowa przelane na wirtualną analogię papieru jawiły się jako całkowicie pozbawione sensu. Nie oddawały nawet nikłej cząstki mojego cierpienia. Nadzwyczaj uporządkowane i przemyślane pozostawały w opozycji do materii kłębiącej się w mojej niepoukładanej głowie. Może czas zakończyć beznamiętny bełkot i zacząć krzyczeć.
Piekielna otchłań jest bezkresna.
Gorąca materia tętniąca życiem, entuzjastycznie zarażająca swoim pozornie bezkresnym ciepłem. Symbiotyczna więź z zimnym, niepojętym elementem tego świata, pozbawiającym wszelkich oznak płonącej wiązki światła, docierając aż do źródła. Wypalenie. Obezwładniający lęk, niechęć bezpośredniego dotyku. Próbować zaznać ciepła, ale się nie oparzyć. Zlodowaciała pustka.
Spalam się.
Wyblakłe słowa przelane na wirtualną analogię papieru jawiły się jako całkowicie pozbawione sensu. Nie oddawały nawet nikłej cząstki mojego cierpienia. Nadzwyczaj uporządkowane i przemyślane pozostawały w opozycji do materii kłębiącej się w mojej niepoukładanej głowie. Może czas zakończyć beznamiętny bełkot i zacząć krzyczeć.
Piekielna otchłań jest bezkresna.
Gorąca materia tętniąca życiem, entuzjastycznie zarażająca swoim pozornie bezkresnym ciepłem. Symbiotyczna więź z zimnym, niepojętym elementem tego świata, pozbawiającym wszelkich oznak płonącej wiązki światła, docierając aż do źródła. Wypalenie. Obezwładniający lęk, niechęć bezpośredniego dotyku. Próbować zaznać ciepła, ale się nie oparzyć. Zlodowaciała pustka.
Spalam się.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)