wtorek, 30 października 2012

dziewiętnaście (lat)

Urodziny. Jedne ze smutniejszych.
Dryfuję samotnie. Samotność wśród ludzi daje się we znaki ze zdwojoną siłą. Znowu się zauroczyłam, ponownie nieszczęśliwie. Całkiem tracę wiarę w ludzi. Kocham moje studia i nie zamieniłabym je na żadne inne.
Chwieję się na niestabilnej konstrukcji, w mistycznych porywach powoli zamykam oczy i widzę siebie spadającą w bezdenną przepaść. 


wtorek, 16 października 2012

czternaście

Nie mam internetu. To nie jedyna rzecz, której nie mam.
Niszczę strukturę tego bloga, ale to nie jedyna rzecz, którą niszczę.

sobota, 6 października 2012

trzynaście

Nie wylegiwałam się na trawie skąpanej w słońcu
nie upijałam czystym powietrzem
nie wdychałam toksycznego dymu
nie płonęłam blaskiem
nie pachniałam Tobą

Nie mam internetu, więc jestem odcięta od świata. Właściwie nadal nie żyję, utknęłam w hermetycznym światku, w złudzeniu rzeczywistości. Nie odnajduję się. Chyba schudłam. Nie mogę tu pisać. Chronicznie powtarzające się schematy, do znudzenia podobni ludzie, szare istoty, wyblakła masa. Wszyscy razem i każdy osobno. Nie nałykać się codzienności i nie utonąć. Czy to możliwe?
Świeci słońce. Nadal świeci. Biegnę ku zachodzącemu słońcu. Czy fakt, że zauważam swoją rzekomą odmienność może poświadczyć o mojej faktycznej wyjątkowości? Może już zanurzyłam się w tym świecie, jestem centralnym punktem niczego? Szara nicość. Wszystko gaśnie. Promienie się ulatniają. Szukam w ciemności, błądzę w nieznane. Budzę się. Gdzie ja jestem?

Nie będzie cytatu.