Nie wylegiwałam się na trawie skąpanej w słońcu
nie upijałam czystym powietrzem
nie wdychałam toksycznego dymu
nie płonęłam blaskiem
nie pachniałam Tobą
Nie mam internetu, więc jestem odcięta od świata. Właściwie nadal nie żyję, utknęłam w hermetycznym światku, w złudzeniu rzeczywistości. Nie odnajduję się. Chyba schudłam. Nie mogę tu pisać. Chronicznie powtarzające się schematy, do znudzenia podobni ludzie, szare istoty, wyblakła masa. Wszyscy razem i każdy osobno. Nie nałykać się codzienności i nie utonąć. Czy to możliwe?
Świeci słońce. Nadal świeci. Biegnę ku zachodzącemu słońcu. Czy fakt, że zauważam swoją rzekomą odmienność może poświadczyć o mojej faktycznej wyjątkowości? Może już zanurzyłam się w tym świecie, jestem centralnym punktem niczego? Szara nicość. Wszystko gaśnie. Promienie się ulatniają. Szukam w ciemności, błądzę w nieznane. Budzę się. Gdzie ja jestem?
Nie będzie cytatu.
Ale te twoje notki są ciężkie, nigdy nie wiem co odpisać;)
OdpowiedzUsuńNo nic, w każdym razie pamiętaj że jestem z Tobą i czytam wszystko co napiszesz, mimo że nie zawsze rozumiem to w zupełności.
Buziaczki skarbie:***