Utonęłam w łyżce beztroski. Nie mam nic do powiedzenia. Błądzę po labiryncie mojego ja i często się gubię. Ta bezkresna podróż nie ma końca. Nigdy nie dobijemy do brzegu. Samotnie. Wyzbyłam się całkowicie wewnętrznego i zewnętrznego życia, co dało mi błogi spokój i pozwoliło uzyskać równowagę. Dawno nie czułam się tak dobrze. Dawno nie miałam tak kościstych ramion.
To powyżej to ja, zamierzam się do zmiany adresu ; ) A odnośnie komentarza: te liczby są ważne, bo jakby nie patrzeć dają namiastkę szczęścia i kontroli.
Dla mnie to nie jest wymówka, tylko naprawdę duży strach. I powiem Ci, że Cię podziwiam. Też chciałabym móc się tyle nie ważyć. Ja jestem w stanie wytrzymać zaledwie kilka dni (np. dzisiaj się nie ważyłam bo wczoraj miałam wielki napad, dziś od rana też i boję się wyniku). Ale właśnie może ten strach przed cyferkami pomaga Ci trzymać się wytyczonej drogi. Trzymam kciuki, żeby wszystko poszło po Twojej myśli.
Chyba wezmę przykład z Ciebie z tą wagą. Bo też nie uznaję kompromisów. Przez to (jak twierdzi moja mama) wpadam ze skrajności w skrajność. Ja czuję frustrację nie tylko gdy patrzę na liczby ale też jak w lustrze widzę swoje odbicie.
Fajnie że się wreszcie odezwałaś.
OdpowiedzUsuńTrzymaj się tam jakoś kochana:):***
To chyba w końcu powoli zbliżasz się do celu,co?
OdpowiedzUsuńSzczęście jest w pustce, co?
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńTo powyżej to ja, zamierzam się do zmiany adresu ; )
OdpowiedzUsuńA odnośnie komentarza: te liczby są ważne, bo jakby nie patrzeć dają namiastkę szczęścia i kontroli.
Dla mnie to nie jest wymówka, tylko naprawdę duży strach. I powiem Ci, że Cię podziwiam. Też chciałabym móc się tyle nie ważyć. Ja jestem w stanie wytrzymać zaledwie kilka dni (np. dzisiaj się nie ważyłam bo wczoraj miałam wielki napad, dziś od rana też i boję się wyniku). Ale właśnie może ten strach przed cyferkami pomaga Ci trzymać się wytyczonej drogi. Trzymam kciuki, żeby wszystko poszło po Twojej myśli.
OdpowiedzUsuńChyba wezmę przykład z Ciebie z tą wagą. Bo też nie uznaję kompromisów. Przez to (jak twierdzi moja mama) wpadam ze skrajności w skrajność. Ja czuję frustrację nie tylko gdy patrzę na liczby ale też jak w lustrze widzę swoje odbicie.
OdpowiedzUsuńdlaczego szczescie daje nam to co dla innych jest złe?
OdpowiedzUsuńW obsesję nieważenia? Aktualnie próbuję się wyplatać z obsesji ważenia się. W najgorszym czasie na wagę wchodziłam kilka razy dziennie.
OdpowiedzUsuń