czwartek, 20 września 2012

dwanaście

Utonęłam w łyżce beztroski. Nie mam nic do powiedzenia. Błądzę po labiryncie mojego ja i często się gubię. Ta bezkresna podróż nie ma końca. Nigdy nie dobijemy do brzegu. Samotnie.
Wyzbyłam się całkowicie wewnętrznego i zewnętrznego życia, co dało mi błogi spokój i pozwoliło uzyskać równowagę. Dawno nie czułam się tak dobrze. Dawno nie miałam tak kościstych ramion.


Stop trying to control everything and just LET GO









9 komentarzy:

  1. Fajnie że się wreszcie odezwałaś.
    Trzymaj się tam jakoś kochana:):***

    OdpowiedzUsuń
  2. To chyba w końcu powoli zbliżasz się do celu,co?

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczęście jest w pustce, co?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. To powyżej to ja, zamierzam się do zmiany adresu ; )
    A odnośnie komentarza: te liczby są ważne, bo jakby nie patrzeć dają namiastkę szczęścia i kontroli.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie to nie jest wymówka, tylko naprawdę duży strach. I powiem Ci, że Cię podziwiam. Też chciałabym móc się tyle nie ważyć. Ja jestem w stanie wytrzymać zaledwie kilka dni (np. dzisiaj się nie ważyłam bo wczoraj miałam wielki napad, dziś od rana też i boję się wyniku). Ale właśnie może ten strach przed cyferkami pomaga Ci trzymać się wytyczonej drogi. Trzymam kciuki, żeby wszystko poszło po Twojej myśli.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba wezmę przykład z Ciebie z tą wagą. Bo też nie uznaję kompromisów. Przez to (jak twierdzi moja mama) wpadam ze skrajności w skrajność. Ja czuję frustrację nie tylko gdy patrzę na liczby ale też jak w lustrze widzę swoje odbicie.

    OdpowiedzUsuń
  8. dlaczego szczescie daje nam to co dla innych jest złe?

    OdpowiedzUsuń
  9. W obsesję nieważenia? Aktualnie próbuję się wyplatać z obsesji ważenia się. W najgorszym czasie na wagę wchodziłam kilka razy dziennie.

    OdpowiedzUsuń