piątek, 19 grudnia 2014

Kiedyś zniknę

"Ja mam kryzys permanentny. Jestem typem depresyjnym, trudno jest mi się cieszyć z czegokolwiek, widzę świat w ciemnych barwach. Jest fajnie, bo pijemy herbatę, gadamy, jest ładna pogoda, ale mam w sobie czarną dziurę, która cały czas promieniuje. Jak każdy zneurotyzowany typ przeżywam momenty euforii. Im większa euforia, tym potem większy dół. Taka sinusoida, bez równowagi."

Nieustająca gonitwa myśli nie pozwala mi zatrzymać żadnej na dłużej.

13 komentarzy:

  1. Odnoszę wrażenie, że to umysł jest naszym największym wrogiem. Ta ciągła zmienność, sinusoida o której piszesz jest wykańczająca. Chciałabym, by zniknęła, a na jej miejsce pojawiła się prosta, która idzie ciągle w górę. Każdy dzień powinien być lepszy od poprzedniego.
    I zaczynam wierzyć, że kiedyś tak będzie. Bo mimo wszystko, zawsze będzie następny dzień i jeżeli o niego zawalczymy, to może być udany.
    Trzymaj się ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Proponuje Julio Ci książkę Paul Hauck " Depresja" (wiele zmieniła w moim życiu)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, przepraszam ja nie wiedziałam,ale nie przyjmuj tego tak krytycznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przepraszaj; to zbulwersowanie nie miało negatywnego wydźwięku : ). A z książką się zapoznam w wolnej chwili (po egzaminach).

      Usuń
  4. Cieszę się, że sie nie gniewasz ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ludzie, tzn to się tyczy was anorektyczki. Czy wy naprawdę myślicie,zę ana jest wasza przyjaciołką? Odpowiedz jest prosta. NIE, a wiecie dlaczego? bo to jest tylko w waszych głowach to ona wam rujnuje życie. Wierzcie mi, gdyby naprawde nią była to nie pozwoliłaby na to abyście sobie rujnowały, życie, pracę a przede wszytkim własne zdrowie. Która przyjaciółka robilaby cos takiego? No własnie czyli nią NIE jest. Powiem wam coś też przez nią kiedyś przechodziłam i nie bylo łatwo, wylądowałam wtedy w szpitalu z dala od bliskich... Powtórzyła się jescze trzykrotnie w moim życiu. Byłam naprawdę wycieńczona, nie raz wielokrotnie włosy mi leciały garściami,powiem wam,ze byłam prawie łysa (naprawde). Nie chce nikogo zastarszać,bo nie o to mi chodzi.. Ale chcę powiedzieć tylko,że prawdziwa przyjaciółka nie robiłaby tak okropnych rzeczy drugiej. Chcecie mieć prawdziwego przyjaciela? A przynajmniej wiecie kto Nim jest? Ja myślę,ze dobrze wiecie.. Tak drogie koleżanki jest Nim Jesus Chrystus. Tak naprawdę! On istnieje ;) On zawsze jest, był i bedzie przy was i zawsze pozostaje stały, niezmienny.. A przede wszystkim Jesus kocha nas wszytskch bardziej niż jesteśmy w stanie to pojąć... I On własnie jest prawdziwym przyjacielem ( takim prawdziwie kochającym nas) To On w życiu jest Najważniejszy i to własnie Jemu powinnysmy dziekowac i ufać kazdego dnia... Bo jest naprawdę WSZYSTKIM... Polecam do posłuchania Lifehouse - Storm, Lifehouse - Everything i Lifehouse - By your side... Pozdrawiam i zyczę w życiu odnalezienia prawdziwego szczęscia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli uważasz, że czujesz jezusa to radzę wybrać się do lekarza :p

      Usuń
    2. Ale czemu od razu z takim czymś.. Ludzie troche pokory, nikomu nie zaszkodzi, a raczej bardziej moze pomoc.. Ty uwazasz, ze mam isc do lekarza bo wierzę w Jesusa? To jest wiec twoje zdanie, moje natomiast jest takie,że to wałsnie z aną trzeba isc do lekarza, by moc walczyc dalej (nikogo nie obrażając).. Aczkolwiek osobiscie uwazam,ze nasze szczescie w duzej mierze zalezy od nas samych. Jest tylko jedna droga do prawdziwego szczescia - jest nią Jesus Christ..

      Usuń
    3. Napisałam tak bo można pomylić wiarę ze schizofrenią albo manią ^^ byłaś w takim okropnym stanie i nagle cud się stał bo dostrzegłaś nieistniejące byty, które zmieniły twoje życie. Ok. Jeśli odnajdziesz w tym sens to spoko. Ale nie zachowuj się jak jechowy :p

      Usuń
    4. To nie,że jechowy.. Ja po prostu próbuje podzielić sie z tym cudownym doświadczeniem z wami koleżnaki, bo wiem Kto jest w zyciu Najważniejszy ;) ( God, Jesus and The Holy Spirit) i chcę sie raczej skupić dokąd zmierzamy i gdzie naprawde odnajdziemy prawdziwe szczescie...

      Usuń
    5. Naprawdę nie mogę pojąć, z jakiego powodu ten komentarz pojawił się akurat tutaj. Nigdy nie wspominałam o jakiejkolwiek symbiozie z 'Aną', właściwie to nie wyznaję ideologii pro-ana. Opisuję jedynie swoje doświadczenia i myśli.

      Usuń
  6. jeśli na prawdę odczuwasz to tak bardzo, może też masz problem z dwubiegunowością?

    OdpowiedzUsuń