Poczucie winy powstające pod wpływem świadomości ignorowania obowiązków upycham głęboko w zakamarkach nieświadomości, jego ślady wypływają czasem przesuwając się spazmatycznie wraz z prądem myśli. Odnoszę wrażenie, że moje możliwości pozwoliłyby mi na zwalczenie zastoju intelektualnego, ale ciąży na mnie blokada, której nie jestem w stanie złamać. Być może za mało się staram? Owszem, ciąg bezsennych nocy obezwładnia mnie całkowicie, jednak muszę się przyznać do tego, że głównym motywem niechodzenia na zajęcia wciąż pozostaje utrzymujący się na stałym poziomie wstręt do samej siebie, niezadowolenie ze swojego wyglądu, depersonalizacja...jakby ktoś zamknął mnie w obcym, niedoskonałym ciele i nakazał egzystować...
Są moje urodziny, a nikt z 'dawnych' znajomych nie złożył mi życzeń. Nie będę tutaj ukrywała, że jestem rozczarowana i zawiedziona. Spodziewałam się tego, ale jednak doświadczałam przebłysków nadziei, że konkretne osoby będą o mnie pamiętały.. Pozostała tylko głucha cisza obijająca się o ściany. Z drugiej strony cieszę się, ponieważ to oznacza, że jednak podjęłam słuszną decyzję dotyczącą tego, jak będzie wyglądało moje życie, że właściwie wybrałam.
Może nie byłam ze sobą do końca szczera, uczciwa, może zbyt mało od siebie wymagałam. Powinnam i chcę się starać bardziej, wtedy otrzymam zasłużone efekty i osiągnę cele. Wreszcie będę mogła być znów chuda. Być znów sobą.
liczby:
*zjedzone: kawa z mlekiem, jabłka (700g), śliwki, dwa serki wiejskie, 3 łyżeczki wiórków kokosowych, kilka marchewek - muszę jeść więcej, zwłaszcza tłuszczów. dziś nie miałam czasu i w sumie nie byłam głodna. oraz ograniczyć owoce
*aktywność fizyczna: 80 minut spaceru oraz około 750 kcal spalonych na siłowni
*papierosy: dziś 5 i na tym koniec
*pieniądze: kupiłam fajki zamiast jedzenia...tym razem paczka musi mi starczyć na kilka dni. poza tym chciałabym wydawać mniej na owoce
*aktywność umysłowa: nie-pójście na zajęcia, znowu. nic. zero.
Życzę sobie, żebym była chuda.
Ładny bilans. Ja też najchętniej nie chodziła na zajęcia ale muszę zaliczyć rok, szkoda tylko że jestem taki grubasem
OdpowiedzUsuńthinchudosc.blox.pl
cześć Julia. a tak z ciekawości zapytam bo rozpiska wagi skończyła się na 2011 a obecnie ile? a wiesz że papierosy zabijają ;) nie warto.. a chyba chudniesz żeby być piękna? czy masz inne pobudki :P
OdpowiedzUsuńzokazji urodzin na poprawe humoru - https://www.youtube.com/watch?v=e8jLqxdc_-U :) i spełnienia marzeń :)
zważ się - bo zazwyczaj to tylko twoje urojenia.. a pewnie nie jest az tak zle ;D a poza tym bedziesz też wiedziala na czym stoisz :)
UsuńKochana Wszystkiego Najlepszego. Spełnienia Marzeń. Bądź silna ! <3 *.*
OdpowiedzUsuńWszystkiego najlepszego kochana. Ja mocno wierzę, że przyjdzie takie dzień, kiedy już żadnej blokady nie będzie, kiedy pokochasz siebie. Wiem, że to wymaga ciężkiej pracy nad sobą ale jeśli czegoś bardzo się chce to wszystko jest możliwe! :*
OdpowiedzUsuńPytałaś co zamierzam studiować. Nie mam jeszcze pojęcia i powiem Ci szczerze, że zaczyna mnie to już trochę męczyć. Mam jeszcze kawałek czasu ale chciałabym już się ukierunkować. Jestem na biol-chemie, więc w grę wchodzą jakieś studia medyczne co by mnie bardzo cieszyło albo przyrodnicze. Zobaczymy jak się ułoży.
Trzymaj się! :*
Rozumiem Cię. Zaledwie kilka dni temu mogłabym napisać podobny post. Odnosząc się zarówno do niechodzenia na zajęcia czy urodzin, które miałam jakiś czas temu, zresztą chyba i do stanu psychicznego czy postrzegania samej siebie. Powinnaś zacząć wierzyć w swoją wartość. Spojrzeć na siebie z lepszej strony. Być może wtedy coś by się zmieniło? Warto polubić siebie, choć wiem, że to wcale nie jest łatwe zadanie.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że jakoś uda Ci się odnaleźć szczęście, a jeśli część tego szczęścia to chudość - jej właśnie Ci życzę. Trzymaj się ciepło.
Wszystko ma dobre strony - ja nie żałuję niczego w moim życiu, co miało i ma związek z dietą. To dodało mojemu życiu niesamowicie dużo sensu, dzięki temu w dużej części odkryłam, jaka jestem.
OdpowiedzUsuńRozumiem Cię, jeśli nie chcesz wychodzić z domu. Też bym nie wychodziła, gdybym nie musiała. Czasami chcę, żeby wszyscy dali mi tylko spokój, ale tak raczej nigdy nie będzie.
Nieco spóźnione wszystkiego najlepszego )
OdpowiedzUsuńŻyczę spełnienia marzeń, przede wszystkim .
Ja też palę, więc rozumiem o co chodzi z fajkami. Też czasem wolę kupić papierosy niż jedzenie. W moim wypadku (bulimiczka) lepiej tak, niż wydać na napad.
Trzymaj się ;*