sobota, 1 listopada 2014

impuls

Moje życie to jakiś makabryczny żart, którego prawdopodobnie tylko ja nie łapię. Po odbyciu tradycyjnego treningu na siłowni natknęłam się w szatni na jedną z instruktorek. Za wszelką cenę chciałam uniknąć interakcji, ale z jej inicjatywy wywiązał się następujący dialog:
- A Ty to na jakichś wczasach byłaś? Bo inaczej wyglądasz!
- ... biorę leki
- Wiem, że bierzesz leki, tak właśnie myślałam, bo ja pracuję z takimi osobami, więc z pewnych rzeczy zdaję sobie sprawę. Ładnie, bardzo ładnie wyglądasz. Tylko nie szalej z ćwiczeniami za bardzo
- Dziękuję ?
- Bardzo ładnie. Naprawdę.
- ...

Starałam się zachować względny spokój, ale po przebraniu się i opuszczeniu budynku dosłownie zalałam się łzami. Płakałam niemal przez całą drogę do mieszkania. Głupia pizda, skoro rzekomo pracuje z 'takimi osobami' to powinna doskonale wiedzieć w jaki sposób jej komentarz może zostać odebrany. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie chciała mnie urazić i miała dobre intencje, ale mam dosyć usprawiedliwiania bezmyślnych zachowań. Ostatni raz pozwoliłam się zmieszać z błotem. Nie mogę w mojej obecnej sytuacji dopuścić do kolejnego załamania oraz pozwolić sobie na opuszczanie zajęć na uczelni i izolowanie się od ludzi ze strachu przed oceną. 
Uświadomiłam sobie, że cały świat wewnętrzny oraz ten dookoła mnie krzyczą, bym wreszcie wzięła się w garść i zaczęła zmieniać swoje życie. Muszę umówić się na wizytę u endokrynologa, ponieważ pani doktor, która prowadzi moje leczenie stworzyła sobie sztywny schemat poznawczy mojej osoby i traktuje mnie jak głupią anorektyczkę. Nie ufam lekarzom, zbyt wiele razy się zawiodłam i miałam do czynienia z niekompetencją. Odwiedzę też psychiatrę w celu otrzymania diagnozy i dobrania tabletek nasennych, ponieważ już drugi przyjmowany przeze mnie lek nie przynosi oczekiwanego rezultatu, więc nie jestem w stanie funkcjonować. Nie mogę się w nieskończoność usprawiedliwiać zaburzeniami hormonalnymi - postęp dokonany w przeciągu ostatnich dni świadczy o tym, że jeśli się postaram, jestem w stanie dotrzymać postanowień. Po prostu muszę więcej od siebie wymagać.

Pragnę bliskości, dotyku, ale przypominam sobie, że jestem zbyt obrzydliwa i nie mogę pozwolić na to, by ktoś zobaczył mnie w takim stanie.
Nie będę dziś ćwiczyła, więc wypadałoby się lekko przygłodzić. Muszę zacząć planować posiłki, wrzucać jadłospisy do dziennika posiłków, ustalić limit kalorii i liczyć rozkład BTW. Zacznę od, powiedzmy, 1300 kcal.

liczby z 31.10:
*zjedzone: dwa serki wiejskie, kilka jabłek, brokuł, warzywa z mrożonki, dwie łyżki oleju rzepakowego, 3 łyżeczki wiórków kokosowych, ogromna marchewka
*aktywność fizyczna: 80 minut spaceru i około 900 kcal spalonych na siłowni
*papierosy: 6
Nie miałam nieplanowanych wydatków.


dziś:
*zjedzone: brokuł, serek wiejski, 6 małych jabłek, warzywa z mrożonki, łyżka oleju rzepakowego, łyżeczka wiórków kokosowych
...


6 komentarzy:

  1. Dobrze, że chcesz się zmienić. W końcu to już krok na przód. Wierzę, że uda Ci się osiągnąć taką wagę, jaką chcesz. Walczysz, nie poddajesz się, zasługujesz na szczęście we wszystkich jego aspektach. Pragnienia są po to, aby je spełniać.

    Też niekiedy odnoszę wrażenie, że życie to farsa, ale staram zmieniać w sobie nastawienie. Staram się polubić życie. Powoli, małymi kroczkami, ale daję radę. Tobie również tego życzę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przejmuj się takim gadaniem, piszę, chociaż wiem, jak sama bym zareagowała.
    Nienawidzę, kiedy ktoś mówi o nas "takie osoby", albo jak pomimo dobrych intencji rani nas. Niestety, całkowite uniknięcie takich sytuacji jest niemożliwe, bo zawsze znajdą się "życzliwi".
    Plan masz dobry, widzę, że dieta ładnie idzie :)
    I tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tez chodzę na siłownie i kobiety instruktorki albo czasami takie mega bogate wysportowane paniusie po trzydziestce potrafią dowalić jakiś komentarz, albo głupio sie spojrzeć - nie przejmuj się. :-). Zazdroszczę ci motywacji i siły wewnętrznej. Dbaj o to żeby przede wszystkim jeść zdrowo, ale jak czytam bilanse to dobrze ci idzie. Rozumiem troche twoje myślenie w stylu - wyglądam tak strasznie, nie chce aby ktokolwiek mnie widzial - aletak na prawde tak nie jest to jest w naszych glowach zaslugujesz na milosc , cieplo i bliskosc drugiej osoby. :-) wypij ciepłą herbatkę, odpocznij myśl pozytywnie- :-)
    http://starvingfor4perfection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. życzę Ci żebyś kiedyś uwierzyła w swoje piękno :) domyślał się jak Ci ciężko...

    OdpowiedzUsuń
  5. rozumiem co czujesz. Też nie ufam lekarzom, normali ludzie nic nie rozumieją oni tylko gadają. Trzymam kciuki :*

    http://beznadziejna-suka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja staram się nie przejmować gadaniem innych, ale czasami nie jestem wystarczająco silna i myślę o tym przez długie dni... Zwykle nie potrafię zareagować na czas, a problem zostaje. Sam się nie rozwiąże.

    OdpowiedzUsuń