środa, 22 sierpnia 2012

osiem

Nadal zbyt emocjonalnie traktuję jedzenie. Zgodnie z moimi przewidywaniami - to dopiero początek długiej i wyczerpującej pracy nad własnymi słabościami. To jedyna rzecz, która trzyma mnie przy życiu, ale jednocześnie odbiera chęci, by żyć.
Wszystkie sfery mojego życia podporządkowałam jedzeniu. Pozwoliłam, żeby przejęło nade mną władzę. Stało się wyznacznikiem sukcesu lub porażki. Kontrola tego, co zjadam dawała złudzenie panowania nad moimi emocjami. 
Jak może czuć się ktoś, kto widzi jak jedyna rzecz, jaką w życiu osiągnął przecieka mu między palcami, ucieka z zawrotną prędkością, oddala się bezpowrotnie? Wymarzona waga. Niczego więcej w życiu nie dokonałam. Nie mam kariery, pieniędzy, sukcesów, miłości, przyjaciół, bliskiej osoby. Nie mam swojego miejsca w życiu. Mam siebie. Niezrównoważoną, niedoskonałą, niepoukładaną, nieidealną, niewykształconą siebie. I takiej siebie nie potrafię szczerze pokochać. Ani pokonać.
Właściwie nie chcę być bezwzględnie doskonała. Doskonałość jest abstrakcją, pojęciem nieuchwytnym, które nie zostało określone. To, co dla jednych jest doskonałe, dla innych istnieje jako twór pełen skaz. Przede wszystkim nie chcę być doskonała dla nikogo. Chcę być idealnie nieidealna dla samej siebie.
To nie jest akt użalania się nad sobą i swoimi wyimaginowanymi problemami, lecz swoisty rozrachunek z dotychczasowym życiem. Nie wierzę w to, że fala porażek zwiastuje ogrom sukcesów, których ja sama dokonam. Będę upadać. Będę upadać jeszcze wiele razy. Ale za każdym razem się podniosę. To mogę obiecać.



Ideał trwa tylko przez moment. Więcej nie można od niego wymagać.










2 komentarze:

  1. Będzie dobrze, dasz radę pokonać jedzenie tylko musisz w siebie uwierzyć;)
    Trzymam kciuki:*

    OdpowiedzUsuń
  2. zakładanie że 'idealizm' jest pojęciem określonym z gory bylo błędem, 'idealna;' to okreslenie bardzo względne, czyz nie o to w tym wsyztskim chodiz ( w wadze, samodoskonaleniu sie0 by zyc w zgodzie z samą sobą?

    OdpowiedzUsuń