niedziela, 12 sierpnia 2012

trzy

Przyszedł czas długo wyczekiwanego i zasłużonego odpoczynku psychicznego. Uwielbiam być sama. Przebywać sama. Uwielbiam samotność. Niezakłócone podróże do własnego wnętrza. Dążę do samotności, chociaż właściwie przez całe życie się jej bałam. Marzę zupełnie o czymś innym. Czy ja w ogóle jeszcze marzę? Jest we mnie tyle sprzeczności..
Nie jestem jeszcze gotowa na wprowadzanie zamętu do mojego niepoukładanego życia. Tłumię w sobie całą frustrację, której niepohamowane pokłady niespodziewanie wypłyną i zaleją całą kulę ziemską. Moją planetę. Której jestem środkiem. Krążącą wokół własnej osi. Czy dla kogoś istnieję? Moje istnienie jest celem samym w sobie, czy ma głębszy sens, którego nie potrafię dostrzec?
Świat poza mną nie istnieje. 


Nie przejadam się. Udaje mi się powstrzymywać napady apetytu. Ochotę na jedzenie. Chciałabym jeść o stałych porach, ograniczyć węglowodany do minimum, pić więcej wody i zacząć ćwiczyć. Wszystko stopniowo.
Muszę kupić wagę kuchenną i łazienkową. 
Mieć odwagę na bezpośredni kontakt z rzeczywistością.



Mam nieustającą świadomość o byciu cząstką wytworu czyjejś wyobraźni, jakbym nie egzystowała jako wolny od popędów człowiek, lecz jako nienasycony wymysł cierpiący na zaburzenia osobowości.
Stajemy na rozdrożu i nagle zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy tym, kogo jeszcze tak niedawno brzydziliśmy się i obwieszaliśmy hańbą. 
Refleksja oświetla mi drogę, a poczucie bezkresnej nędzy trzyma mnie za rękę. Nawet nie podejmuję próby uwolnienia się z jej zimnego uścisku. Samokrytyczne obelgi czule pieszczą moje uszy.
To ja cię stworzyłam



Prawdziwy uśmiech można utrzymać jedynie przez pewien czas, potem są to już tylko zęby.





5 komentarzy:

  1. Ja też lubię być sama... Dobrze, że się nie przejadasz. A zakupu wag zazdroszczę, bo ja mam w domu takie 'od zawsze' których nie lubię

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię przebywać sama, jednak podczas szukania mieszkania i oglądania kawalerek zaczęłam sie zastanawiać czy dałabym radę tak codziennie kłaść się spać ze świadomością, że w domu jestem tylko i wyłącznie ja..
    Równiez dodaję ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie najgorzej jest z najadaniem się na zapas, bo przecież "od jutra znowu dieta". Tyle na tym tyję... Aktualnie wciąż walczę, by się tego pozbyć. Z rzyganiem jak na razie się pożegnałam, więc nie jest najgorzej, ale dalej do "Chciałabym jeść o stałych porach, ograniczyć węglowodany do minimum, pić więcej wody i zacząć ćwiczyć" jest mi daleko. Zawsze ta szybko się poddaje, by się nawpierdalać i zacząć od początku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja lubię przebywać sama jak jest ładny, ciepły wieczór i siedzę w miejscu gdzie jestem sama ze sobą;)
    Trzymaj się kochana:**

    OdpowiedzUsuń
  5. Dlaczego postanowiłam zmienić bloga?
    Chciałam zacząć od nowa dietę. Zapomnieć o ostatnim okresie praktycznie samych porażek. Taki nowy start;)
    Poza tym tamten blog był wkurzajacy. Jak chciałam odwiedzić jakieś blogi to musiałam klikać w każdy link, żeby sprawdzić czy nie ma nowej notki, teraz nie muszę;)
    Pozdrawiam:D

    OdpowiedzUsuń