środa, 15 sierpnia 2012

cztery

Każdy z moich blogów miał około dwóch lat. Po tym czasie następował czas zmian, nowy etap w życiu. Coś się kończyło, a coś zaczynało. Walka ze sobą, z kilogramami. Stabilizacja, chęć dalszego schudnięcia, a w rzeczywistości usiłowanie złamania rytmu. Rozsądek, konfrontacja z problemami - z tym mam do czynienia obecnie. Zdałam sobie sprawę, co tak naprawdę sobie zrobiłam. Przez głodówki, niskokaloryczne, drastyczne diety, objadanie się ponad normę. Rozregulowany organizm. Zdaję sobie sprawę, że naprawiania tych szkód zajmie mi wyjątkowo długo. To nie potrwa miesiąc lub dwa. Będzie się ciągnęło latami. Zawrócić, cofnąć się, by zrobić rozbieg i ruszyć do przodu. Nie szybciej, tylko skuteczniej.
Nie popełnijcie tego błędu.
Naprawiam błędy. Reguluję metabolizm. 

Nie potrafię się oczyścić z emocji. Minie wiele czasu, zanim będę się dzieliła moim życiem emocjonalnym.


płytki oddech
spojrzenie uciekającego przed odpowiedzialnością skazańca
wijące się myśli wyzwolone przez emanujący oznakami niepoczytalności niemy krzyk
wspomnienie, które gwałtownie zamyka oczy
znowu czujesz ten zapach
bez pośpiechu, subtelnym ruchem języka dotykach zaschniętych warg
powiększają ci się źrenice
światło dociera znad widnokręgu
mistyczna siła czule wodzi twe dłonie po stukającej klawiaturze

różnica między "być" a "bywać"
bywasz. bo już od dawna nie jesteś


Ta pętla, która nigdy się nie kończy. (...) Jak ja mogłam być taka głupia? Jesteśmy tak totalnie uwięzieni w sobie.






3 komentarze:

  1. Każdy organizm by się rozlegulował. Musisz dać sobie trochę czasu na "naprawienie szkód"
    Musisz być cierpliwa;)
    Trzymaj się:**

    OdpowiedzUsuń
  2. "Przez głodówki, niskokaloryczne, drastyczne diety, objadanie się ponad normę. Rozregulowany organizm." <~ też tak mam.. W głowie pomieszane, już niczego nie umiem sobie poukładać.
    Ale tak jak mówisz.. teraz trzeba myśleć nad skutecznością. Nad tym by ponaprawiać tamte błędy, lecz nie przytyć..

    OdpowiedzUsuń
  3. Jedzenia na weselu może jeszcze da się uniknąć jakimś cudem, ale gorzej z piciem. Wiadomo, przy każdym stoliku znajdzie się delikwent, który jest aż nadto chętny do polewania. A picie na pusty żołądek to też samobójstwo. Zobaczę jak to będzie, mam nadzieję, że wytańczę wszystkie pochłonięte kalorie.
    Walka z odnową metabolizmu to raczej żmudna robota i faktycznie może zająć sporo czasu.. grunt to zdrowy rozsądek przy następnym odchudzaniu i umiejętność uczenia się na błędach. Trzymam kciuki ;)

    OdpowiedzUsuń