niedziela, 19 sierpnia 2012

siedem

Mój depresyjny nastrój się pogłębia. Może to nie chwilowy brak radości i poczucia sensu życia, ale stan umysłu i duszy. Coś mnie wyraźnie gnębi.
Znowu nie śpię i myślę o tobie. Kiedy w jakiś niezrozumiały sposób ciągle czuję twoją obecność, odtrącam cię. Gdy patrzę jak odchodzisz, nagle staję się bezbronna, jestem tylko dla ciebie. Przecież ciebie nigdy nie było...
Zżera mnie zazdrość. Poczucie jakiejś niesprawiedliwości. Bardziej rozpaczliwego wołania o cząstkę radości, niż chorej zawiści. Po prostu patrzę na ludzi i myślę, że chciałabym dostawać choć połowę tego, co oni. W kwestiach czysto niematerialnych.
Idę zapalić papierosa.


Nie mam już tożsamości. Nadal egzystuję, a raczej bezwładnie chodzę sobie po świecie jako bezkształtna masa. 
Wracaj tu i walcz ze mną.
Porzuć mnie, a będę tylko twoja.
Utop się we mnie, a nie zaznasz już spokoju. 
Odrzucę każdego, kto będzie w stanie dostrzec we mnie więcej niż coś, co można momentalnie posiąść. 

Twoje serce to moja piñata.






6 komentarzy:

  1. Czekam na bardziej pozytywną, notkę zawierającą informacje co u Ciebie i ewentualnie bilans.

    Nie chodzi o to, że nie chce komentować tylko nie wiem co napisać na temat tego wpisu.
    Trzymaj się:*

    OdpowiedzUsuń
  2. może lekarstwem na ten depresyjny stan bedzie jakaś zmiana. nawet mała np przemeblowanie, malowanie albo zmiana fryzury czy czegokolwiek. musisz znaleźć sobie taki punkt zwrotny jeśli chcesz z tego wyjść.
    jeśli chodzi o facetów to miałam jedną miłość taką prawdziwą którą był a może jest pan M. mnóstwo wspomnień, masa przegadanych nocy a mimo to nigdy ze sobą nie byliśmy. to z nim pierwszy raz sie całowałam, a on ze mną zdradził swoja pierwszą dziewczyne. potem sie popsuło przelotne romanse i faceci na jedna noc (bez pojscia do lozka, po prostu do zabawy)no i doszło do tego ze 3 razy byłam kochanką. teraz z tym skończyłam, musze się uspokoić i znaleźć kogoś do związku a nie zabawy.
    a teraz wydaje mi się że nie umiem rozmawiać z ludźmi, że albo za duzo mowie o sobie, albo w ogóle za mało, za mało pytam lub za dużo i tak ciągle wiec wolę się nie odzywac, tylko ze to zmienia sie po alkoholu, wylewam swoje smutki i uczucia. a na co dzień tak jak Ty nie umiem o nich mowić

    OdpowiedzUsuń
  3. niecierpie stanow gdy przygnębiające c o s mnie nachodzi, straszne jest trwanie w niebycie

    OdpowiedzUsuń
  4. takie są niestety realia,nikt nie zwraca uwagi bo "dziecko sobie wymyśla", "chce zwrócić na siebie uwagę", potem jest wstyd przyznać, że się wybiera do lekarza, potem jest za późno. Dobrze by było zmienić najpierw nieco polską mentalność i uświadomić, że nic nie dzieję się bez przyczyny. No chyba, że są uwarunkowania czysto chorobowe..

    Jestem ciekawa jak poradzę sobie na tych studiach, czy nie zniechęcę się do kierunku. Bardzo dużo osób po pierwszym roku (nie mówię tu o psychologii, a ogólnie o studiach) zniechęca się bo nie tak sobie to wyobrażali. Uczą się regułek, za mało wiedzy praktycznej. Nie chciałam się zrazić bo właśnie to chciałabym robić w życiu..

    A co do notki- może spróbuj popatrzeć na świat bardziej pozytywnie? Może nazbyt się dołujesz a wystarczy tylko odrobina chęci, żeby życie nabrało lepszych barw ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. najgłupsza ale najprawdziwsza odpowiedź to 'nie wiem'. zwyczajnie zaczelam odruchowo pochłaciac zelki, slodycze cistka, nawet juz nie czulam smaku tylko jadlam jadlam jadlam. bylam juz w takim momencie ze prawie poplakalam sie z bolu brzucha

    OdpowiedzUsuń
  6. nie, jadlam bo zaczelam a jak zaczne to juz nie mgoe skonczyc

    OdpowiedzUsuń