Skąd mogę wiedzieć, czy moje starania przyniosą efekty? Że jeszcze kiedykolwiek będę chuda?
Mam wrażenie, że to wszystko jest jedynie koszmarnym snem, z którego nie mogę się obudzić.
Nienawidzę siebie. Nie mam pojęcia co robić i co będzie dalej. Jestem tutaj wyłącznie ze względu na strach... nie potrafię sobie odebrać życia.
Teraz pójdę spać, a jutro będę udawała, że ten dzień nie miał miejsca.
Dziś:
1300 kcal, 80 minut spaceru i 900 kcal spalonych na siłowni. Tylko to się liczy.
Dopisane: mój negatywizm nie jest związany w żaden sposób z bilansem.
każdy ma chwile zwątpienia, ale to nie znaczy, żeby rezygnować. prawdziwe zmiany wymagają czasu, jak będziesz cierpliwie dążyć do celu to na pewno go osiągniesz. mogę Ci to obiecać :)
OdpowiedzUsuńbilans jest ok , choć może wydawać się wysoki , ale przecież dużo spaliłaś na siłowni i spacerze a o to właśnie chodzi , dobrze jest :)
OdpowiedzUsuńhttp://thinchudosc.blox.pl/html
Szkoda, że myślisz o odebraniu sobie życia. Życzę Ci, żebyś zaczęła cieszyć się małymi rzeczami, których jest pełno dookoła.
OdpowiedzUsuńStarania zawsze przynoszą efekty, nawet jeśli trzeba na nie długo czekać.
Jeśli naprawdę będziesz się starać to na pewno będzie efekt. Musisz uwierzyć i przede wszystkim zmienić nastawienie.
OdpowiedzUsuńTrzymaj się :*
nie martw się tak tymi hormonami, one nie są po to żeby Cię utuczyć, a po to żeby ustabilizować Twoją gospodarke hormonalną, którą sobie zaburzyłaś przez ed ( z tego co zrozumiałam). nie pytałaś lekarza o tycie? kiedyś brałam tabletki (psychotropowe) po których bardzo szybko przytyłam 20 kg, ale stało się to praktycznie od razu i nagle. Ty już swoje hormony troche bierzesz, prawda? :)
OdpowiedzUsuńobawiam się, że mało kto mógłby zrozumieć mój pokręcony świat. mam go na codzień, a tutaj na blogu skupiam się na tym co mi wychodzi najlepiej - na jedzeniu. chyba nawet całkiem świadomie wybrałam powrót do odchudzania, aby nie myśleć tak intensywnie o innych rzeczach które dzieją się ostatnio... wiesz, pare miesięcy temu ktoś mnie bardzo skrzywdził, od tej pory bardzo się zagubiłam i w tym czego chcę, i w tym czy ludzie którzy mnie otaczają są faktycznie tymi, których ciałabym by mnie otaczali. moja pewność siebie legła w gruzach. a teraz małymi kroczkami chcę ją odbudować, zaczynając od tej prostszej rzeczy jaką jest waga poprzez bardziej poważne zmiany w życiu... ale na to jeszcze przyjdzie czas. nie wolno się spieszyć, jeśli się chce trwałych zmian. :)
Odebranie sobie życia jest dla tchórzy. A Ty nie jesteś tchórzem. Zresztą musisz tutaj osiągnąć swoje cele,masz tu coś do zrobienia.
OdpowiedzUsuńPodziwiam za ilość spalonych kalorii,wow!
Dodaję do linków,dodasz mnie też,proszę? :*
Hahaha, odebranie życia jest dla tchórzy, jasne? To zrób to, żeby odebrać sobie życie trzeba mieć odwagę, oczywiście nie pochwalam samobójstwa. Uważam, że warto rozważyć kilka innych opcji, ale nigdy nikt mi nie powie, że samobójcy to tchórze... bo ja np. nie miałabym odwagi się zabić, najbardziej bym się bała, że mi nie wyjdzie.
Usuń"Skąd mogę wiedzieć, czy moje starania przyniosą efekty? Że jeszcze kiedykolwiek będę chuda?
OdpowiedzUsuńMam wrażenie, że to wszystko jest jedynie koszmarnym snem, z którego nie mogę się obudzić." - po przeczytaniu tych zdań miałam wrażenie, że dokładnie znajduję się w takiej sytuacji, staram się i staram i co.. wszystko wydaje mi się takie bezsensowne..
ciągła walka o coś co nie jest pewne, o coś.... najgorsze jest to, że tak łatwo ponieść klęskę
starvingfor4perfection.blogspot.com