Sobota była dla mnie naprawdę trudna do zniesienia. Przede wszystkim z powodu ograniczeń dotyczących jedzenia, które sobie narzuciłam, ale też braku ćwiczeń oraz przytłaczającej samotności. W ciągu ostatnich czterech miesięcy spotkałam się ze znajomymi zaledwie dwa razy. Od ponad tygodnia nie chodzę na zajęcia. Jedyne ubrania, w które się mieszczę i wyglądam w miarę przyzwoicie musiały powędrować do prania, a ja nie pozwolę, by ktoś zobaczył mnie w takim stanie. Zdaję sobie sprawę z tego, że jestem płytka jak kałuża, nie zaliczę semestru, a moje fobie przejmują nade mną kontrolę opanowując mnie całkowicie, ale jak widzicie desperacko potrzebuję schudnięcia kilku kilogramów na teraz, już, natychmiast, bezzwłocznie.
Dławię się własnym lękiem. Dosyć tego. Inne osoby nie robią niczego, są pozbawieni większych ambicji, nie stawiają sobie wysoko poprzeczki i są z tym faktem cholernie szczęśliwe, jest im dobrze, niemal zatracają się w swej beztrosce i bezpodstawnym zadowoleniu z siebie. To z jakiej racji ja powinnam nieustannie starać się, dążyć do czegoś, co nie przynosi mi ukojenia i satysfakcji? W celu udowodnienia sobie oraz innym, że nie jestem gorsza? Nie ma już idealnej Julii. Nie wiem, czy kiedykolwiek wróci. Mam dosyć stawania się czyjąś wizją, spełniania wymagań oraz robienia tego, czego oczekują inni ludzie. Zamierzam skoncentrować się na dążeniu do chudości - jednego z nielicznych źródeł szczęścia, które są dla mnie dostępne. Najgorsze jest to, że byłam już chuda, niemal idealna we wszystkich aspektach, a zniszczyły mnie wieczna niepewność, niezadowolenie, notoryczne zawyżanie sobie poprzeczki oraz permanentny stres. Tym razem nie pozwolę siebie pokonać.
wczoraj:
* zjedzone: ok. 1200 kcal (400 g serka wiejskiego, 450 g warzyw na patelnię, 400 g jabłek, 100 g śliwek, 50 g kaszy gryczanej, 10 g wiórków kokosowych, 2 łyżki oleju rzepakowego)
* aktywność fizyczna: 80 minut spaceru i ok. 1000 kcal spalonych na siłowni : )
* papierosy: 5
* pieniądze: kupiłam fajki i staram się sobie wmawiać, że wcale nie jest mi z tym faktem źle
dziś:
* zjedzone: ok. 1300 kcal (300 g serka wiejskiego, 900 g jabłek, 100 g śliwek, 10 g kaszy gryczanej, 2 łyżki oliwy z oliwek, 600 g warzyw na patelnię)
* aktywność fizyczna: 80 minut spaceru, 900 kcal spalonych na siłowni
* papierosy: milion
* pieniądze: kupuję karnet na siłownię (70 zł)
Nie wliczam brokułów. Zarejestrowałam się do endokrynologa, będzie to wydatek około 100 zł, ale przynajmniej zyskam więcej pewności co do mojego stanu zdrowia. Zamierzam się dowiedzieć, czy nadmierny balast choć w części wynika z zatrzymania wody w ustroju na skutek przyjmowania estrogenów, czy po prostu spasłam się jak świnia i powinnam wreszcie się z tym faktem pogodzić.
masz bardzo ładne zdrowe bilanse :)
OdpowiedzUsuńo i widzę karnet na siłownie? czyli będzie mobilizacja do ćwiczeń :)
i wg mnie spotykaj się ze znajomymi piękna pogoda jakiś spacer czy kawka, nie musi spotkanie ze znajomymi wiązać się z jedzeniem, można spacerować i gadać ;D
najlepiej już tak w porze po obiadowej się spotkać to i druga strona nie bedzie głodna ;D i bedzie miło i bez jedzenia ;D
nie chodzi o pokazanie, że nie jesteś gorsza, ale o udowodnienie, że możesz być lepsza. brzmi podobnie, ale różnica jest kolosalna.
OdpowiedzUsuńi od kiedy to staramy się spełnić oczekiwania innych ludzi? jeżeli coś nie jest twoim celem, czemu miałabyś się starać go zrealizować? dla innych? dla poklasku? dla bycia społeczenie normalną? bzdura. każdy człowiek podświadomie dąży do tego, żeby być lepszym, najważniejsze, to robić to dla siebie samej.
nie bój się. możesz mieć super życie. i będziesz je mieć :)
Rozumiem, co czujesz. Ja chciałabym zostać w moim mieszkaniu i z niego nie wychodzić, ale niestety muszę. Też nie chcę, żeby inni ludzie mnie widzieli...
OdpowiedzUsuńNie chcę Cię pouczać, ale najlepiej by było, gdybyś postarała się olewać opinię innych. Dąż do swojego celu, jeśli to przynosi Ci zadowolenie
Ja też ostatnio mało wychodzę z domu..,
OdpowiedzUsuńGłowa do góry masz ładne bilanse a ilość ćwiczeń na +6 :)
też bym się schowała najlepiej i nigdzie nie wychodziła , lecz jednak trochę mi zależy na studiach i moje małe ambicje biorą nad mną górę może to i dobrze ....
OdpowiedzUsuńbilanse ok,dobrze że ćwiczysz
http://thinchudosc.blox.pl/html