piątek, 9 sierpnia 2013

trzydzieści trzy

Przepraszam, że zaniedbuję bloga. Staram się przez cały czas zajmować się czymś względnie pożytecznym lub chociażby zapełniać luki w harmonogramie, wypełniać pustkę. Czas jest moim sprzymierzeńcem. Na razie...
Wspominałam o uciążliwej pustce w głowie, która przeplata się z niepoukładanymi ciągami bezkształtnych myśli. To jak wewnętrzne roztargnienie, przepełnienie niewypowiedzianymi zdaniami i jednocześnie niemożność wysłowienia się. Biorąc pod uwagę obniżoną możliwość koncentracji, z którą się zmagam, mam nieodparte wrażenie, że staję się ponownie dnem intelektualnym. Skonstruowanie prozaicznej wypowiedzi stanowi dla mnie problem. Podczas czytania książki niemal każde zdanie przetwarzam kilkukrotnie, lecz mimo to nie umiem uchwycić sensu zawartego w niej przekazu.
Taki stan pozostaje w wyraźnym konflikcie z moją potrzebą uporządkowania i rozwoju, tworząc nowe frustracje, które oczywiście są przeze mnie intensywnie tłumione.
Mam bogate życie wewnętrzne.
Jestem pełna i pusta jednocześnie.

Do tego wszystkiego muszę zachowywać pozory normalności, panować nad emocjami i uparcie przekonywać innych i samą siebie, że nie jestem histeryczką.

Cierpię na syndrom opuszczonego dziecka. Tak, nadal jestem dzieckiem, które przez całe życie było pozbawiane wsparcia w momentach, w których najbardziej go potrzebowało. Nie umiem o nic prosić. Nie jestem sobie w stanie przypomnieć, czy zawsze tak było.

1 komentarz:

  1. tez jest mi ciezko radzic sobie z wewnetrznymi problemami, wiec nie wiem co Ci poradzic .. co do syndromu opuszczonego dziecka, moze to lepiej byc niezaleznym od innych, o nic nikogo nie prosic, moze czasem w zyciu jest ciezko bez czyjejs pomocy, ale pomysl o tym tak, ze nikt Cie przez to nie zawiedzie, ; ))
    xoxo

    http://highway-to-happiness.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń