czwartek, 1 sierpnia 2013

trzydzieści

Otulić się porannym chłodem. Okryć delikatnością świeżego powietrza. Dotknąć słońca, ogrzać się w jego blasku, ale się nie oparzyć. Przez chwilę wszystko było cudowne. Boję się radości. Boję się szczęścia. Boję się je przyjąć, boję się, że zostaną mi odebrane, gdy już w pełni się w nich zatracę.
Odsuwam Cię od siebie, wyczuwam to. To kwestia mojego lęku, czy po prostu stanowiłeś kolejną zachciankę 'tego' niedoskonałego pierwiastka mojego 'ja', które teraz obumiera, z krzykiem obijając się o ściany?
Wyjeżdżam stąd. Jadę do domu, chociaż nie jestem związana z tym miejscem. Ja nigdzie nie należę. Nie będzie mnie tu dwa miesiące.
Wracam do kolebki mojego paraliżującego strachu, matki mojej obsesyjności, miejsca, w którym narodziła się nienawiść.
Błagam o siłę.
Błagam o wytrwałość.
Błagam o rozsądek.
Błagam o czujność.
Błagam o spokój.
Błagam o opanowanie.

Muszę się zdecydować na autoterapię. Muszę to wszystko werbalizować, wpisywać i wnikliwiej analizować. Inaczej będę kręciła się w kółko.

Jeszcze nie zdecydowałam, czy w perspektywie niezbyt odległej przyszłości chciałabym żyć, czy zagłodzić się na śmierć. W tym momencie obie opcje cechuje taki sam stopień prawdopodobieństwa.

1 komentarz:

  1. walcz a osiagniesz sukces. badz silna i nigdy sie nie poddawaj, zyj by moc chudnac ; ))
    xoxo

    http://highway-to-happiness.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń