Przełamałam się i pierwszy raz od prawie dwóch tygodni wyszłam z domu.
Pamiętasz koronkową tunikę? I masochistyczne buty? I jak prosiłeś, żebym wybrała ramę dla siebie? Chciałabym się rozpaść na kawałki i poukładać każdy od nowa.
Jestem jedynym w świecie człowiekiem, który nie ma osobowości. Jestem wytworem dwóch przeciwstawnych biegunów, jestem pustką, która powstawała w wyniku ścierania się skrajności, wzajemnych konfliktów rozgrywających się przez lata. W ten sposób nastąpił we mnie rozkład tożsamości. Nie wiem kim jestem. Nie potrafię wymienić żadnej swojej cechy.
Egoizm. Tak, jestem emanacją egoizmu, jego materialnym odpowiednikiem. Ucieleśnioną definicją. Wybrzmiewa we mnie idea egoizmu. Czy to może być fundament, na którym w ramach swoistej dezintegracji na nowo zbuduję swoją osobowość?
Jesteś! Kocham Cię.. Ale czy to jest miłość?
jeśli kochasz to coś czujesz, jesli czujesz, to kimś napewno jesteś ;)
OdpowiedzUsuń