Kocham Cię. Jesteśmy jedną osobą. Mamy wspólną nadświadomość.
Dzięki Tobie poczułam coś na kształt życia, wyzwolenia się z wegetacji.
Mogę sprawić, że nie poczujecie się zagrożeni sobą wzajemnie, mogę pozwolić, żebyście zostali w moim (nie)życiu?
Lęk. Muszę go oswoić. Jednocześnie pomaga mi przetrwać, daje poczucie paradoksalnego bezpieczeństwa, nie pozwala całkowicie zatracić się w Tobie.
Stanowczo ograniczam i eliminuję kompulsywne objadanie się. Wyzbywam się jednego ze sprzecznych pierwiastków, jednocześnie dodając sił drugiemu. To przejaw woli życia, czy wzmożone dążenie do autodestrukcji?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz