Wszystko w nas gnije nieodnawialnie
zatraceni w sobie rozpadamy się na kawałki, niczym kruche odłamki szkła mieniące się wielobarwnym światłem
zapadamy się w bezdenną pustkę i bezpowrotnie w niej zatracamy
fruniemy
nad przepaścią
tak bardzo
zagubieni
Sub-patologia za oknem rozprawia o kulturze i moralności. Co za bezczelny, wyrachowany przejaw czystej hipokryzji. Matka w alkoholowym szale pozwala wypłynąć swoim demonom na zewnątrz i zawładnąć swoim dzieckiem, objąć je w czułymi ramionami degeneracji. Mam ochotę pierdolnąć sobie w łeb. Próbuję odgrodzić się potężną taflą, tak by krzywdzące promienie słońca mnie nie dosięgały, chcę utonąć w oceanie swojej pustki, ale mury samotności nie są wystarczająco grube.
Przymusowo unoszę się nad ludźmi i przez zdeformowany filtr dostrzegam w nich swoje niedoskonałe odbicie.
Katharsis potrzebuję
ukojenia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz