wtorek, 16 lipca 2013

dwadzieścia trzy

Boję się wyjść z domu. Nieoswojony lęk zakrada się niezauważony, opanowuje dusze i ciała. 
Gdyby tak zgasić siebie, swój ulotny płomień, pozbawiony mocy ogrzewania i ofiarowywania szczególnego blasku. Gdyby tak bezboleśnie zatopić się w sobie, dokonując samozagłady. Gdyby tak pochłonąć się powoli, nasycić ten niepohamowany głód, to nienasycenie, już na zawsze. Zjadać się powoli.
A. to taka Pani, która stoi nad tobą i jest wiecznie niezadowolona z tego, co robisz.
B. to taki potworek, który siedzi wewnątrz ciebie, zachłannie pochłania wszystko i wiecznie mu mało.
Kim ty jesteś?

Nie wystarczę jej. Nie wystarczę. Za mało się staram. Stać mnie na więcej, dużo więcej. Za dużo mnie. Odbiera mi wszystko, pozbawia każdej sfery życia.  

1 komentarz:

  1. a moze warto wyjsc z domu :) i pojsc na dlug i spacer :) przewietrzyc umysl i spalic troche kcal ;)

    OdpowiedzUsuń